Spacer po mieście – Will 2

Tak w ogóle to nazywam się William. William III Starbuck. Ale to było dawno i nieprawda. Teraz niektórzy mówią mi Will. A reszta mnie nie zna. Pozwólcie, że oprowadzę Was po moim mieście.

Witam więc w tej zaplutej dziurze, którą zwę domem. Kiedyś mogliśmy się pochwalić międzynarodowymi targami wszystkiego, wielkimi muzeami, pięknymi parkami, ale teraz można by powiedzieć, że nawet słońce tu nie zagląda, a to za sprawą części industrialnej w północnej części miasta. Pomimo rozwoju technologii, produkcja wcale nie stała się czystsza, no i teraz mamy naszą chmurę. Przez tyle lat zdążyliśmy się przyzwyczaić, przystosować. Jednak zdarzają się tu dziwne rzeczy. Coraz dziwniejsi ludzie chodzą po ulicach. Może to i wina chmury, może nie.

Bogatsza, południowa część miasta, czasem ujrzy słońce. Najczęściej w zimie o poranku i wieczorem, ale reszta z nas dawno go nie widziała. Poniekąd za sprawą wielkich wieżowców w centrum, poniekąd znowu za sprawą chmury. Ale czy to ważne. I tak nic tego nie zmieni.

Miasto kiedyś napędzał rozwój technologii. Miasto opanowały korporacje. Jedna zdominowała i to ona ukształtowała to miasto na to, czym jest dziś. W dobie komputeryzacji i informatyzacji zrobili z nas zadupie świata. Zrobili z mojego miasta zagłębie industrialne. Nigdzie na świecie nie znajdziecie już takiego miasta. Wszędzie są już tylko błyszczące wieżowce i oszklone apartamenty. Pojazdy elektryczne i roboty domowe. Tylko my zostaliśmy w zacofaniu.

Pewnie, że wszyscy chcieliby się wyrwać, ale większość nie ma jak. Trafiają tu wszyscy Ci nieudacznicy, którym się nie powiodło w Wielkim Świecie. No… prawie wszyscy. Ale jak się już tu trafi, to nie ma ucieczki. Zresztą większość z nich nie potrafi się wystarczająco szybko przyzwyczaić do realiów miasta i szybko giną, bądź umierają od chorób cywilizacyjnych. Czasem dzieje się z nimi coś złego. To przez nich niebezpiecznie jest chodzić samemu po ulicach. Chociaż, może to tylko bajki… Oceńcie sami. Zapraszamy…

Część industrialną miasta otaczają Mroki. Nie polecam tam chodzić i współczuję tym, którzy muszą tamtędy przejeżdżać do pracy. Dalej na południe jest dzielnica Grace. Zaprawdę nie wiem, kto ją tak nazwał, ani dlaczego. Może kiedyś była okazem gracji, ale nie dziś. Grace leży nad rzeką. Już dawno zapomnieliśmy jak ona się nazywała. Zresztą, już od dawna nie jest rzeką. Dawno już stanęła. To dzięki rozwojowi przemysłu. Za rzeką jest dzielnica Beauty. Kolejny przykład bezmyślności. Wcale nie jest tam pięknie. Może przeciętnie, ale nie pięknie. Dalej jest centrum, a za centrum dzielnica York, ta bogatsza, o której wspomniałem. Nic ciekawego przeważnie.

Miasta pilnuje Policja. Mówimy na nich miejscy. Szczerze, to nie wiem czy są komukolwiek potrzebni. Działają raczej jak kolejna mafia niż jako stróże prawa. Straż pożarna działa w miarę normalnie. Nie muszą sami podpalać domów, żeby mieć robotę. Wiele ludzi ich z tego wyręcza. Służba zdrowia już dawno podupadła. Dzisiaj raczej liczą się prywatni lekarze. Zawsze warto znać dobrego lekarza. Po mieście grasują łowcy skór. Nie wiem, co z tego mają, ale opłaca im się zbierać ciała z ulicy, nawet niekoniecznie martwe, więc lepiej uważać na siebie, albo mieć dobrego lekarza w pobliżu.

Nic więcej ciekawego w tym mieście nie ma. O tym, kto tu rządzi jeszcze Wam kiedyś opowiem. O tym, z kim się zadawać, a z kim nie pewnie i tak dowiecie się na własnej skórze, więc nie ma co szczędzić Wam dobrej zabawy. Ha. Miłego pierwszego dnia w moim mieście.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s